Szepnę do ucha kogo ze mnie zrobiłeś. Ubiorę w słowa pragnienia których jeszcze nie poznałeś. Wykrzyczę trzymając w dłoniach resztki wstydu z którego mnie obdarłeś.
Pachniał pożądaniem. Nie potrafiła jedynie wyczuć czy to było jej pożądanie czy jego. Oba zapachy mieszały się ze sobą tworząc niepowtarzalną harmonijną całość. Wtuliła się w niego wiedząc, że chwile jakie zostały im dane nie będą trwały wiecznie. W zasadzie to już ich nie mieli. Otulona mocno jego skrzydłami siedziała z głową opartą na ramieniu. Nie chciała go tak zostawiać. Bała się nawet pomyśleć co stanie się gdy jego zabraknie. Zamknęła mocno oczy i odgoniła od siebie złe myśli. - Jestem Twoja, zawsze będę... - szepnęła mu cicho do ucha. Nie czekała nawet co jej odpowie. Nie chciała słyszeć zapewnień które i tak nijak się miały do rzeczywistości. Wysunęła się z niechęcią z jego objęć i stanęła na krawędzi skały. Rozłożyła swoje skrzydła i odleciała. Jak najdalej.
Są takie chwile kiedy jedynie muzyka przynosi ukojenie. To jest właśnie jeden z takich momentów. Tak bardzo bym chciała, żeby to co czuję nie było moje. Tak byłoby o wiele prościej. Odsunąć się. Nie czuć. Nie myśleć. Nie mam już siły odpychać od siebie tego wszystkiego. Nie mam siły na nic.
"Jeden Mały Wielki Świat Dziwny świat w szaleństwie Oszukując rajem... niespełnionych marzeń Tutaj dzień po dniu gaśnie To, co sprawia, że przemija ból "
Czujesz kogoś przy sobie. Lekkie mrowienie. Sam jego zapach doprowadza do obłędu. Dotykasz. Przyjemne ciepło. Chcesz więcej. Czujesz jak drży. Zaczynasz całym sobą chłonąć wszystko dookoła. Każdy oddech. Każdą myśl. Westchnienie. Jęk. Pocałunek. Przedłużasz w nieskończoność. Dostać jak najwięcej... Delektujesz się. Zachłannie. Łączysz w jedność. I znowu więcej. Mocniej. Wariujesz. Ćpasz. Można oszaleć. Z rozkoszy....
Przeciągam. Mlecznobiała emalia rozlewa się tworząc złudne wrażenie piękna. Powinna być krwistoczerwona... powinna, ale nie jest. Niewinny kolor i drapieżność - boskie połączenie.
Zacisnę Ci je na ramionach. Przesunę po plecach zostawiając rozognione ślady. Wbiję w uda.