Pachniał pożądaniem. Nie potrafiła jedynie wyczuć czy to było jej pożądanie czy jego. Oba zapachy mieszały się ze sobą tworząc niepowtarzalną harmonijną całość. Wtuliła się w niego wiedząc, że chwile jakie zostały im dane nie będą trwały wiecznie. W zasadzie to już ich nie mieli. Otulona mocno jego skrzydłami siedziała z głową opartą na ramieniu. Nie chciała go tak zostawiać. Bała się nawet pomyśleć co stanie się gdy jego zabraknie. Zamknęła mocno oczy i odgoniła od siebie złe myśli. - Jestem Twoja, zawsze będę... - szepnęła mu cicho do ucha. Nie czekała nawet co jej odpowie. Nie chciała słyszeć zapewnień które i tak nijak się miały do rzeczywistości. Wysunęła się z niechęcią z jego objęć i stanęła na krawędzi skały. Rozłożyła swoje skrzydła i odleciała. Jak najdalej.
Sny... takie po których budzę się z łomoczącym sercem. Nienawidzę ich. Takich które wywołują niemy krzyk na moich ustach w samym środku nocy, lub tuż nad ranem. Takich które później przez cały dzień zakłócają normalne funkcjonowanie. Śniłeś mi się dzisiaj... i to nie był jeden z tych które uwielbiam i do których mnie przyzwyczaiłeś.
"Zobaczył świat - wokół krew! Usłyszał głos - pełen łez! Zrozumiał sens prostych słów! Czas zacząć iść drogą swą Nieznany kraj, nieznany ląd W oparach fal..."
Nie wierz we wszystko co widzisz. To tylko zgrabnie poukładane iluzje. Kawałki Twojej wyobraźni z których układa się piękny obraz tego co chcesz widzieć. Zahipnotyzowany podążasz za śladem swoich pragnień. Otwórz w końcu oczy.
Zbudź się.
Najszerzej jak potrafisz.
I spójrz w to cholerne lustro żeby zobaczyć SIEBIE. A Ciebie już nie ma prawda? Zagubiłeś się w tych wizjach piękniejszego życia.
Cóż z tego, że słyszysz jeśli nie potrafisz słuchać. Każde moje słowo powinno Cię tylko utwierdzać w tym co już wiesz. A Ty omijasz je jakże zgrabnie i dalej brniesz w swoich przypuszczeniach. Nie każ mi tłumaczyć rzeczy oczywistych.
Wszystko co Cię otacza. Pracowicie składane przez te wszystkie dni pełne cierpień i wyrzeczeń. Mały światek w którym jesteś panem i władcą. Bo przecież wszystko co istnieje poza Twoim Królestwem jest niczym ...
" When you look at yourself do you see what I see If you do why the fuck are you looking at me "
Brak odwagi... Odpycham. By spojrzeć Ci w oczy. Czego tam szukam? Może prawdy... To nie mnie jej brakuje... nie ja szukam strzępków myśli, karmiąc się złudzeniami.
"... Have a look in my eyes Underneath my skin there is a violence... "
Ciągle tu zaglądasz... wiesz chociaż czego szukasz? Obserwujesz i węszysz. Nic tu nie znajdziesz oprócz pustego śmiechu jaki maluje się na moich ustach na Twój widok. Radujesz moje serce kiedy widzę jak się motasz. Jesteś taka słaba. Tak cholernie słaba.
Zastanawiając się od wielu dni co za sobą zrobić przysiadła na pobliskim kamieniu. Zapatrzyła się w potężne drzewa rosnące nieopodal i postanowiła policzyć wszystkie liście. Zapominając o całym otaczającym ją świecie, z twarzą skierowaną ku koronie drzewa liczyła.... liczyła... a delikatne promienie przebijające się przez liście lizały jej policzki. Wszechobecna cisza karmiła wygłodniałe uszy...